NAJNOWSZE POSTY

Hejka!

Lato nieubłagalnie dobiega końca choć w tym roku tych pięknych słonecznych dni nie było aż tak dużo. Za nami już przedostatni weekend sierpnia i małymi kroczkami zbliża się wrzesień. Korzystając z mam nadzieje, jeszcze nie ostatnich promieni słonecznych dziś post o moich letnich kosmetycznych hitach tego lata.

1. Sugar plum dream Bath and Body Works - balsam do ciała

2. BingoSpa - kaszmirowa maska do twarzy

3. Avon- 
Eliksir w sprayu 

4 KOBO -Róż do policzków MATTE BLUSHER 203 MARSALA 

5 Astor Perfect Stay - Błyszczyk do ust Amazing Rose 024
5. AVON - Mgiełka do ciała Jagoda i Orchidea


1. Sugar plum dream Bath and Body Works - balsam do ciała

Zacznę od mojej nowości, w której zakochałam się od razu w sklepie. Balsam do ciała z Bath and Body Works o zapachu sugar plum dream, który był moim pierwszym zakupem w tym sklepie. Co roku poszukuje nowego, świeżego balsamu na lato, który będzie mi przypominał o konkretnym czasie. W ubiegłym roku był to balsam z Wellness & Beauty shea i olej migdałowy, który także ubóstwiałam. 










W skład zapachowy wchodzą: czarne wiśnie, przebiśnieg, waniliowa orchidea, zimowy irys. Balsam nie jest za gęsty ani za rzadki, niewielka ilość pozwala na rozprowadzenie na duża partię ciała.


Skóra jest po nim miękka i aksamitna, a zapach utrzymuje się praktycznie cały dzień. Kosmetyk jest niesamowicie wydajny i po używaniu prawie całe lato mam go jeszcze bardzo dużo.


Balsam z Bath and Body Works zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 236ml, są również dostępne wersje mini 88ml. Ja za swój zapłaciłam 35zł przeceniony z 59zł.











2. BingoSpa - kaszmirowa maska do twarzy

Zakup ten był czysto przypadkowy i zupełnie spontaniczny. Zamawiałam kosmetyki kolorowe na e-kobiecej i przeglądając ich stronke szukałam co bym mogła jeszcze dorzucić do mojego koszyka. Zakup maski to mój pierwszy kontakt z firmą BingoSpa więc tym bardziej byłam ciekawa. Cenowo ich kosmetyki nie są za drogie, za 150ml zapłaciłam 13zł.









Maska wzbogacona jest proteinami jedwabiu i olejem arganowym. Posiada konsystencję gęstego żelu, który bardzo szybko się wchłania już podczas rozprowadzania. Na twarzy tworzy się tak jakby silikonowa ochrona zupełnie jak stosowanie bazy pod makijaż z silikonem. Po około 10minutach ją zmywam i to w zupełności wystarczy by skóra zmieniła się nie do poznania. Twarz staje się gładka, śliska i wygładzona. Nie uczula, nie zauważyłam również by zapychała.

Jest idealna dla osób z cerą tłustą i mieszaną, dla suchej może być za słaba. Idealnie się sprawdza na okres wiosenno-letni, na zimę będę potrzebować czegoś bardziej nawilżającego. 

3. Avon- Eliksir w sprayu 

Zakup ten opisywałam już w moich nowościach marcowych. Eliksiru nie stosuje po każdym umyciu  włosów tylko 2-3 razy w tygodniu. Podczas wyjazdu wakacyjnego gdzie praktycznie włosy cały czas były na słońcu stosowałam codziennie.











Produkt uwielbiam przede wszystkim za zapach, który otula moje włosy na długie godziny. Za rok na pewno zakupie go ponownie.









4 KOBO -Róż do policzków MATTE BLUSHER 203 MARSALA 

Róż do policzków z Kobo wybrałam odcień 203 Marsala ze względu na kolor. Spodobał mi się ten ciemniejszy odcień wpadający w lekki brąz. 

















Jest matowy, nie zawiera absolutnie żadnych drobinek co jest mega plusem. Ze względu na to, że nie mam cery suchej nie chciałabym uzyskać efektu błyszczenia od razu po skończeniu makijażu. Nakładam go pędzlem, nie pozostawia smug, nie ściera się w ciągu dnia. 



Opakowanie jest małe, poręczne idealnie nadaje się do kosmetyczki w torebce. Mały minus nie ma lusterka w środku. Zakupiłam go w naturze na promocji ok 9zł, bardzo przystępna cena.

5 Astor Perfect Stay - Błyszczyk do ust Amazing Rose 024

Drugi produkt kolorowy to błyszczyk AstorPerfect Stay Amazing Rose 024. Z tej seri mam już 007 Love Appeal -odcień czerwieni oraz 006 Fuschia Cabaret- odcień ciemnego różu. 









Po zakupie tym mocnych ciemnych odcieni miałam ochotę na coś lekkiego. Błyszczyki są gęste, kolory mocno nasycone i dosyć długo się utrzymują na ustach. Nie waży się, nie zjada podczas jedzenia. Przy malowaniu ciemnymi kolorami trzeba szczególnie ostrożnie się malować gdyż łatwo jest tym pędzelkiem z opakowania wyjechać po za kontur ust co niestety nie prezentuje się dobrze. Jest bezapachowy co mi akurat nie przeszkadza. Duży plus za jego wydajność. Zakupiony w Naturze za około 14zł.
















5. AVON - Mgiełka do ciała Jagoda i Orchidea

Podczas upałów unikam stosowania perfum i stawiam wówczas na coś lekkiego i bezalkoholowego. Świetnym rozwiązaniem w takim przypadku są mgiełki o świeżym, owocowym zapachu. 




 Na to lato wybrałam sobie tą z Avonu o zapachu Jagody i Orchidei, który pachnie cudownie. Opakowanie jest małe 100ml idealnie się mieści w torebce podczas całodniowej wycieczki, gdy jesteśmy po za domem i chcemy się troszkę odświeżyć. Wygodne opakowanie z dozownikiem, nie zacina się. Jeśli chodzi o utrzymywanie się ten zapach u mnie się sprawdzał i przez kilka godzin po psiknięciu jeszcze go czułam. Cena to 6zł za 100ml. 

PS.
 Jak jest u was ? Macie swoje letnie hity kosmetyczne?

Hello!

Ponownie pojawiam się po dłuższej przerwie co powoduje trudniejsze zebranie myśli i przelanie przez klawiaturę.

Dziś postanowiłam napisać kilka słów na temat świetnego taniego kosmetyku do mycia twarzy. Kosmetyków Ziaji używam bardzo często i je sobie chwalę pomimo niskiej ceny często sprawdzają dużo lepiej niż inne droższe produkty.



Od producenta:
Zawiera substancje
- ekstrakt z liści manuka o działaniu antybakteryjnym,
- ściągająco-normalizujący zinc coceth sulfate,
- kwas laktobionowy, alantoina i prowitamina B5.

Działanie
- zapewnia efekt dokładnie oczyszczonej skóry,
- łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia skóry,
- kwas laktobionowy ułatwia redukcję sebum,
- poprawia nawilżenie i miękkość naskórka,
- przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych

Opakowanie:
Butelka zawiera 200ml żelu myjącego. Ogromnym plusem jest pompka ułatwia wydobycie żelu
w takiej ilości jakiej naprawdę go potrzebujemy. Po użyciu nic się nie rozlewa ani nie kapie. Do środka nie dostaje się brud co wpływa na większą higieniczność. 



Konstystencja, zapach:
Żel ma dobrą konsystencje nie jest za gęsty ani za rzadki, nie przelewa się przez palce. Najbardziej podoba mi się zapach, który jest świeży i po umyciu czuć, że buzia została dokładnie oczyszczona i oddycha.

Działanie:
Dla mojej cery sprawdza się idealnie. Nie podrażnia mi skóry, a podczas mycia nie szczypie w oczy. Czuje, że moja cera po umyciu jest gładka i nawilżona ale nie zauważyłam by skóra wydzielała mniej sebum. Minusem, który troszkę mnie drażni jest to, że nie zmywa dokładnie makijażu tylko go rozmazuje. Jednak za ok 9zł żelowi mogę to wybaczyć.

Zdecydowani polecam do wypróbowania.

A wy stosujecie/znacie ten żel ? Co sądzicie na jego temat?

Miłego wieczoru!
Hej!

Dziś chciałam się podzielić z wami moja opinią na temat książki Abbi Gliens - "Spróbujmy jeszcze raz". To druga część z cyklu "Rosemary Beach, Za Daleko". Po książkę sięgnęłam z czystej ciekawości podczas odwiedzin biblioteki w moim mieście.



OPIS KSIĄŻKI:
Książka przedstawia losy młodych bohaterów Blair dziewiętnastoletnej dziewczyny, która po śmierci mamy zostaje sama, a jedyną jej rodziną pozostaje ojciec, którego nie widziała od kilku lat. Rush chłopak, który w przeciwieństwie do Blair ma wszystko: rodziców, pieniądze i popularność, a mimo to nie czuje się do końca szczęśliwy. Gdy obydwoje się spotykają wybucha pomiędzy nimi gorące uczucie, któremu nie potrafią się oprzeć. Jednak z pewnych względów, ta dwójka nie powinna być razem. Gdy ona odkrywa jego tajemnicę czuje się zawiedziona i oszukana. Pakuje więc swoją walizkę i wraca w rodzinne strony by zacząć od nowa bez niego. Kolejna wiadomość, która na nią spada nie pozwala jej zapomnieć.. Czy Bair wybaczy Rushowi i będzie happy end?

MOJE PLUSY
- książka momentami była mocno bajeczna i kolorowa ale łatwo było przy niej oderwać się od rzeczywistości i poczuć się znowu jak nastolatka,
- dostarczyła różnych emocji od gniewu, żalu i złości po radość, uśmiech i miłość co powodowało, że nie wiało nudą podczas czytania,
- duża ilość dialogów i brak zbędnych opisów = książka przeczytana w jeden dzień

MOJE MINUSY
- w dugiej części cyklu czyli " Spóbujmy jeszcze raz" autorka przedstawia histoerię z punktu widzenia Rusha co mi osobowiście nie przypada do gustu gdyż bardziej preferuje czytanie z punktu widzenia kobiety,
- w tej częśćci również nieco przesadzona  i poplątana została fabuła, niektóre elementy nie mają związku z całościa co wprowadza chaos podczas czytania.

CZY WARTO?
Jednym słowem powiem TAK. Pomimo kilku minusów cała powieść ma więcej pozytywów, miło jest wrócić do młodzieńczych lat i trochę powspominać. Pokazuje również, że ucieczka od problemów ich nie rozwiązuje, a tylko powoduje, że stają się jeszcze trudniejsze do pokonania. Młodzi ludzie często nie postępują racjonalnie ale jak wiadomo, tak zachowują się również i ci dorośli. Książka w sam raz na popołudnie przy filiżance kawy. Polecam

MOJA OCENA
7/10

Hello!
Okres letni to oczywiście czas długich urlopów ale warto również wykorzystać chwile na te krótkie wyjazdy. W ubiegłym tygodniu w ramach odkrywania Polski wyruszyłam na 1 dzień do Łodzi. Podróż w obie strony zajęła nam około 10h,  a na zwiedzenia miasta mieliśmy około 8h. Dzień rozpczął się przed świtem, a zakończył dobrze po północy ale było warto.
Pierszym punktem na mapie była słynna Manufaktura, która w rzeczywistości okazała się jeszcze większa niż myślałam.



W samej galerii byliśmy dosłownie chwilę, a potem udaliśmy się na taras widokow, który znajdował na dachu Muzem fabryki (wejście 3zł)


Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się spacerkiem w kierunku najdłużej ulicy handlowej w Europie czyli ul. Piotrkowskiej. Rozoczynając wędrówke od strony północnej mineliśmy pomnik T. Kościuszki na placu wolności.


Cały deptak ma długość 4,2km więc aby zaoszczędzić trochę czasu część  drogi przejechaliśmy rowerami. Ilość osób jeżdżących na rowerze w tym mieście jest bardzo liczna, czasami wręć trudno było wjechać na chodnik bo nie było chwili by ktoś nie jechał.

Tak wyglądała prawie każda stacja rowerowała, prawie brak jednośladów.


Następnym celem do odwiedzenia był punkt widokowy na XV piętrze wieżowca Textilimpeksu, z którego rozciągał się widok na Nowe centrum Łodzi. Na góre można było wejść zarówno schodami jak i wjechać windą, my skorzystaliśmy z tej drugiej opcji.

Z drugiej strony punktu widokowego, a dokładnie okna rozciąga się widok na Łódź.

Po zjechaniu na dół ponownie wskoczyliśmy na rowery by pojechać w okolice dworca PKP.



Z racji, że zostało jeszcze trochę czasu uznaliśmy, że skoro jest blisko do ZOO to możemy tam pójść. Słowo " blisko" w tym przypadku okazało się błędne, gdyż nie sprawdziliśmy wcześniej ile faktycznie zajmuje dojście do głównego wejśca. Po dotarciu do bramy niestety było już poźno i do odjazdu autobusu mamy mało czas więc na pamiątkę zostanie to zdjęcie.





W ciągu tych 8h godzin najbardziej zmęczyła nam droga do ZOO, którego i tak nie zobaczyliśmy. Cały wyjazd uważam za udany, ale musze przyznać szczerz, że Łódź nie zrobiła na mnie wrażenia. To na pewno miasto z historią, ale nie trafiła w moje serce.


Następna wycieczka już za tydzień w sobotę, której już nie mogę się doczekać.:)

Miłego wieczoru!

Hello!
Pewnie wiekość z was przez ostatnie półtorej godziny siedziała przed ekranem i mocno trzymała kciuki za Polaków i także do nich się zaliczam. Jednak w przerwie od wpatrywania się mecz postanowiłam coś tutaj skrobność. Z racji wolnego piątku znalazłam w końcu czas i zrobiłam zdjęcia moim nowościom kosmetycznym zakupionym w czerwcu.



1. KOBO -FACE CONTOUR MIX czyli zestaw kremowych podkładów do konturowania twarzy.


To mój pierwszy kosmetyk marki Kobo, skusiłam się na niego po przeczytaniu wielu pochlebnych recenzji. Paletka zawiera 4 kolory: 2 odcienie jasne bananowy i morelowy oraz jaśniejszy i ciemnieszy brąz.

Konstystencja podkładów jest kremowa ale dosyć gęsta. Odcień najaśniejszy nakładam na partie twarzy, które chce uwypuklić. Probówałam nałożyć go pod oczy ale zdecydowanie się nie nadaje, zbyt ciężko mi się go rozsmarowuje i nie zakrywa sińców pod oczami. Drugi odcień morelowy zakrywa niedoskonałości ale małe przy większych sobie poradzi. Odcienie brązów są w całej paletce najlepsze i doskonale się nimi konturuje twarz.

Cena regularna za paletkę to 19,99zł, ja zakupiłam na promocji za ok 14zł.



2. BOURJOIS 123 PERFECT CC CREAM

W okresie wiosenno-letnim unikam stosowania cieżkich podkładów do twarzy i zazwczyczaj stosuje lekkie podkłady, musy. Moim ulubieńcem był Matte Morphose z L'oreal, który niestesty został wycofany z produkcji i jestem zmuszona poszukiwać czegoś nowego. Póki co nie mogę na nic trafić, a ostatnim bublem był PhotoReady BB Cream z Revlona, który użyłam 3 razy i się zważył i poszedł do kosza.

Wracając do tematu CC z Bourjois wybrałam odcień najaśniejszy nr 31 ivory, którego do końca nie byłam pewna gdyż wydałał się zbyt ciemny.





Podkład użyłam już kilka razy lecz mogę już powiedzieć, że to nie jest to czego poszukiwałam. Kolor jest w porządku ładnie stapia się moją cerą jednak nie pokrywa niedoskonałości w sumie żadnych. Nie wyrównuje kolorytu mojej cery być może ze względu, że jest to tylko krem CC. Pomimo przypudrowania twarzy szybko buzia zaczyna się świecići i ciągu dnia kilka razy muszę się poprawiać.

Zakupiłam go za 27zł, na pewno nie kupię go ponowie.

3. POMADKA GOSH VELVET TOUCH MATT odcień 006 Raspberry raz 150 Kitten Pink

Zrobić idealne zdjęcie pomadki to mega trudność i niestety nie udało mi się oddać koloru jaki prezentują.


Pomadka 006 Matt Raspeberry to odcień ciemnej maliny na ustach prezentuje się świetnie. Najtrudniejsze jest jej nałożenie trzeba bardzo precyzjnie ją nałożyć i tutaj mam mały problem gdyż nie mam pędzelka do malowania usta. Na razię ją odstawiłam by po umalowaniu nie wygląć kosmicznie. Druga pomadka w odcieniu 150 Kitten Pink jest lekko błyszcząca, po pomalowaniu ust nie daje jednolitego koloru i powstają prześwity na ustach.



Podsumowując zdecydowanie lepsza jest ta ciemna malina zarówno w utrzymaniu się na ustach jak i efekcie. Cena za pomadkę to około 28zł.

4. WIBO, SMOOTH'N WEAR RÓŻ DO POLICZKÓW NR 5

To był spontaniczny zakup, niska cena oraz chęć wypróbowania czegoś innego.







Róż posiada aplikator jednak ja używam pędzla do nakładnia. Kolor bardzo mi odpowiada nie da się nim zrobić krzywdy na twarzy więc polecam osobom zaczynającym zabawę w świecie makijażu.

Ładnie się rozprowadza i nie pozostawia smug. Cera delikatnie się rozświetla i ożywia. Jedynie co mu brakuje to lusterka w środku. Cena za róż to 8zł więc naprawde warto spróbować.

Ps Dobranoc!!
Hello w Maju!
Kolejny post zaczynam od słów jak mnie dawno tu nie było. Już nie będe się rozdrabniać nad moją nieobecnością i lenistwem. Przechodzę do sedna co u mnie nowego?
Ostatnie miesiące obwitofwły u mnie w liczne spotkania i czas spędzonymi z pozytywnymi ludźmi. Tych, którzy powodują u mnie złe samopoczucie i flustrację unikam jak tylko to możliwe.
W maju udało nam się z Madzią z bloga http://kolorowy-swiat-magdy.blogspot.com/ spotkać w Lublinie. To przesympatyczna i przemiła osoba, spotkanie minęło nam strasznie szybciutko, a tematów do rozmów nam nie brakowało. Kochana liczę i czekam na kolejne spotkanie z Tobą;*


W miesiącu kwietniu były moje urodziny i również była mała impreza:) Kanapki miniaturki zrobiły niezłą furorę. Polecam!


Będąc w temacie jedzenie kilka pysznych obiadów, które przepisy zachowam udało się przygotować.
 Placki z czerwonej soczewicy



Makaron ze szpinakiem i serem




Chlebek Pita z warzywnymi dodatkami




Odwiedziłam również kilka miejsc, jednak nie zawsze miałam przy sobie aparat by porobić zdjęcie. Nie zawsze też było to miejsce by można było je wykonać. W przyszłym tygodniu mam trochę wolnego i w planach Łódź niestety na krótko. Co poleciacie zwiedzić i zobaczyć w tym mieście?
Wyszłam z wprawy, dziś krótki post:)
Miłego wieczoru.
Hejka!

Już jutro pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, a za tydzień święta wielkanocne. Czas płynie niesamowicie szybko ale to pewnie wiele z was ma takie odczucia jak ja. 

Dziś post z serii zakupów kosmetycznych, które ostatnio u mnie są dosyć częste. Szafka na tego typu akcesoria jest już mocno nadwyrężona więc będe musiała poprzeglądać i pokończyć niektóre kosmetyki zanim kupię następne. 


1. Woda perfumowana z Avonu Luc for her 50ml. Zapachów z Avonu używam już od bardzo dawna i od zawsze były one trwałe i długou trzymywały się na skórze. Są dosyć intensywne i za tą cenę jak najbardziej warte. Ta woda perfumowana jest dodatkowo w ślicznym opakowaniu które wygląda elegancko na półce.


2. Eliksir w sprayu intensywnie odżywiający z luksusowymi olejkami do wszystkich rodzajów włosów 100ml. Bardzo wygodne opakowanie lecz produkt szybko się zużywa. Po użyciu włosy ładnie pachną, są mięciutkie i gładke w dotyku. Należy jednak użawać i spryskiwać tylko końcówki włosów gdyż powoduje lekkie przetłuszczanie się co u nasady nie wygląda już tak dobrze.


3. Astor Mattitude Anti Shine puder matujący. To już moje kolejne opakowanie tego produktu, jest bardzo wydajny i wolno się zużywa mimo codziennego stosowania. Świetnie nadaje się do wykańczania makijażu. Długo utrzymuje się efekt zmatowienia skóry. Jedynie pokrywka opakowania jest lekka i należy uważać by nie pękła.


 4. Żel pod prysznic Wellness&Beauty z masłem shea i olejkiem ze słodkich migdałów 250ml. Konsystencja żelu kremowo-żelowa o cudownym zapachu. W ubiegłym roku stosowałam również baslam do ciała o tym zapachu i rownież mocno przypadł mi do gustu. Koniecznie w tym roku muszę go ponownie kupić.


P.S. A wy jak lubicie kosmetyki z Avonu? stosowałyście, któryś z produktów? Może polecacie coś podobnego do zapachu żelu?

Miłej niedzieli:)